Drożdżówki z konfiturą żurawinową i pomarańczowym lukrem
Z czasem zaczęłam sama próbować swoich sił w tej sztuce i okazało się, że wcale nie jest to aż takie trudne. Oczywiście, moje wypieki nie mogą się równać z babcinymi, ale myślę, że i tak stoją kilka poziomów wyżej niż tłuste ulepki z cukierni, często wątpliwej świeżości. Dużo w tej kwestii ułatwia robot planetarny i suszone drożdże, których zapas zawsze mam w kuchennej szafce.
Moje ulubione ciasto zagniata się wieczorem, chowa na noc do lodówki a formuje i piecze na drugi dzień. To bardzo ułatwia cały proces, ale oczywiście wystawia na próbę naszą cierpliwość i zmusza do zaplanowania wypieków odrobinę wcześniej.
Ale uwierzcie, warto!
Drożdżówki z poniższego przepisu są mięciutkie, maślane, pięknie pachną pomarańczami a kwaskowa żurawina pomieszana ze słodkim lukrem to prawdziwa poezja... Zagniećcie ciasto już dziś a jutro do porannej kawy (albo herbaty) będą na Was czekały przepyszne, jeszcze ciepłe drożdżówki.
Składniki:
- 500 g mąki pszennej;
- 3 łyżki cukru;
- 150 ml mleka (zwykłego krowiego lub roślinnego);
- 6 jajek;
- opakowanie suszonych drożdży (7 g) lub 25 g świeżych;
- 200 g masła;
- szczypta soli;
- ok. 450 g konfitury żurawinowej (użyłam 2 słoiczków żurawiny do mięs i serów firmy Łowicz);
- skórka otarta z 1 pomarańczy;
- sok wyciśnięty z połówki pomarańczy;
- ok. 5 łyżek cukru pudru.
Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej, zwłaszcza masło, które należy wyjąć z lodówki minimum godzinę wcześniej, żeby zmiękło.
Mleko lekko podgrzać w półlitrowym garnuszku (powinno być dobrze ciepłe, ale nie gorące). Dodać do niego łyżkę cukru, łyżkę mąki i wymieszać. Dodać drożdże suszone lub pokruszone świeże, wymieszać, odstawić w ciepłe miejsce na ok. 15 minut. Po tym czasie drożdże powinny być już lekko spienione.
Do dużej miski lub pojemnika robota kuchennego wsypać mąkę, dodać resztę cukru i szczyptę soli. Wlać mleko z drożdżami i zgrubnie wymieszać do połączenia składników. Dodawać po kolei 5 jajek, bez rozdzielania żółtek i białek i wyrabiać. Dodać masło i otartą skórkę z pomarańczy i kontynuować wyrabianie jeszcze przez jakieś 10 min, aż ciasto zacznie się odklejać od ścianek miski.
Nie ukrywam, że najlepiej robi się to ciasto przy użyciu robota planetarnego. Jest dosyć rzadkie, mocno maślane i lepiące. Nie jest jednak trudne do wyrabiania, więc spokojnie dacie radę rękami. Nie należy już dodawać więcej mąki, nawet jeśli ciasto wydaje się Wam za rzadkie - na tym polega właśnie cały sekret.
Po wyrobieniu ciasto przykrywamy w misce ściereczką i chowamy do lodówki na min. 6, a maksymalnie na 24 godziny. Ja zazwyczaj wyrabiam je wieczorem i chowam do lodówki na noc a piekę następnego dnia.
Po zakończeniu leżakowania w lodówce ciasto wyjmujemy na około godzinę na blat w kuchni i pozwalamy mu się lekko ogrzać w temperaturze pokojowej. Po upływie tego czasu wykładamy papierem do pieczenia prostokątną blaszkę do pieczenia o wymiarach 26x36 centymetra. Podsypujemy stolnicę dosyć obficie mąką i wyjmujemy na nią ciasto. Lekko je zagniatamy w rękach - będzie dosyć twarde i zwarte, może się znów lepić, więc dobrze wgnieść w nie odrobinę mąki ze stolnicy. Rozwałkowujemy je na prostokątny placek o grubości ok. 0,5 centymetra. Smarujemy placek konfiturą żurawinową, pozostawiając przy każdej krawędzi około 1 centymetr pustego miejsca. Zawijamy wszystko w rulon wzdłuż dłuższego boku, układamy łączeniem do dołu i kroimy na plastry o szerokości ok. 2 cm. Plastry układamy obok siebie na wyłożonej papierem blaszce - nie musi to przebiegać według żadnego schematu, poszczególne "ślimaczki" nie muszą do siebie przylegać, pewnie też nie wypełnią całej blaszki. Nie ma się czym przejmować - ciasto urośnie i spokojnie wypełni całą wolną przestrzeń.
Pozostałe szóste jajko wbijamy do kubeczka i lekko rozbełtujemy, by żółtko połączyło się z białkiem. Smarujemy bułeczki z wierzchu przed włożeniem do piekarnika.
Pieczemy ok. 15-20 minut, obserwując, czy bułki z wierzchu nie są zbyt rumiane.






Komentarze
Prześlij komentarz