Rosół z delikatną grzybową nutą
Czym byłaby niedziela bez rosołu?
W naszej kulturze to zupa dobra na wszystko. Na chorobę, na smutki, na sukces, na rodzinne spotkanie w gronie najbliższych, na kaca. Każdy, kto zdecydował się na zawarcie związku małżeńskiego i organizację wesela stanął w pewnym momencie przed dylematem, czy podać rosół czy jednak zdecydować się na coś innego. Przeważnie wygrywa rosół.
"Bo to każdy lubi".
Sama kiedyś za rosołem nie przepadałam, ale teraz często łapię się na tym, że w niedzielę marzę o misce gorącego bulionu z cieniutkim makaronem. Bo to taka potrawa, która syci ciało ale też w jakiś sposób koi, pociesza, dodaje siły. Rosół to dom, obiad u mamy, poczucie bezpieczeństwa i radość.
Każda rodzina ma swój własny smak i swój przepis, często wypracowywany przez lata. Ja najbardziej lubię rosół na wywarze drobiowo-wołowym, z dużą ilością warzyw, dosyć pikantny i intensywny. Ostatnio dodałam do wywaru trzy suszone grzyby i ten delikatnie wyczuwalny grzybowy bardzo nam zasmakował.
Składniki:
- 2 nogi z kurczaka;
- 3 skrzydełka;
- ok. 300 g pręgi wołowej (może być też szponder);
- 1 duża cebula;
- pół pora;
- 3 średnie marchewki;
- 2 korzenie pietruszki;
- pół selera;
- 3 kapelusze suszonych podgrzybków;
- 1-2 łyżki sosu sojowego;
- listki laurowe (ja bardzo lubię, więc daję sporo - 5,6);
- kilka ziaren ziela angielskiego (ok. 5);
- kilka ziarenek pieprzu (ok. 8);
- pół łyżeczki mielonej kurkumy;
- sól, pieprz do smaku.
Mięso umyć, włożyć do garnka. Cebulę obrać i opalić nad gazem (ma się zrobić czarna). Warzywa obrać, odciąć końcówki i umyć. Dodać do garnka razem z cebulą. Zalać zimną wodą do zakrycia i jeszcze ok. 1-2 cm więcej (zależy, jakiego używacie garnka ale u mnie potrzeba ok. 2,5-3 l wody).
Dodać listki laurowe, ziele angielskie, ziarenka pieprzu i suszone podgrzybki. Przykryć pokrywką i na małym ogniu doprowadzić do wrzenia. Na minimalnym płomieniu gotować przez ok. 2,5-3 godziny, przy czym trzeba obserwować mięso. Skrzydełka będą miękkie jako pierwsze, po jakichś 20-30 minutach. Po tym czasie trzeba je wyjąć, inaczej się rozpadną. Nogi, zależnie od wielkości, potrzebują jakichś 45 minut - trzeba sprawdzać, czy widelec łatwo wbija się w mięso i czy odchodzi ono od kości. Najdłużej gotuje się wołowina. W międzyczasie rosół warto zszumować (zebrać sitkiem "farfocle" zbierające się na powierzchni wywaru). Po około dwóch godzinach gotowania można dodać kurkumę, sos sojowy, sól i pieprz. Zawsze dodaję też jeszcze około pół szklanki bardzo zimnej wody, dzięki której wywar jest bardziej klarowny.
Tak naprawdę to wszystko jest bardzo proste, potrzeba tylko czasu i cierpliwości. Cała magia polega na tym, że wywar musi się gotować długo i powoli, zupa nie może zbyt intensywnie bulgotać. Mięsa i warzyw powinno być też dużo w stosunku do wody - chodzi o to, by uzyskać maksymalnie dużo smaku, a nie maksymalnie dużo posolonej wody.
Rosół podaję oczywiście z makronem i drobno posiekaną natką pietruszki.
Mięso z rosołu, najczęściej obieram od kości i zamrażam z pozostałą marchewką, można je później wykorzystać do krokietów, pierogów, pasztecików itd.
Jedna uwaga - grzyby naprawdę mają dużą moc i mimo, że w stosunku do innych składników jest ich bardzo mało, to i tak potrafią "przejąć kontrolę" nad smakiem zupy. Koniecznie pamiętajcie o tym, by wyjąć je z wywaru po ugotowaniu, inaczej będą dalej oddawać swój smak i na drugi dzień zamiast rosołu z grzybową nutą będziecie mieli grzybową. Chyba, że tego właśnie chcecie - wtedy nie ma problemu :).




Komentarze
Prześlij komentarz